MyDreamOfOneDirection

Chciała bym zadedykować ten blog Ewie , która jako jedyna rozumie moje szaleństwo do 1D i do Harry`ego Styles . Chcę go także zadedykować wszystkim Directionerką i obserwującym moja stronę . Dziękuję za każde wyświetlenie tego bloga .
KOCHAM WAS ;**!!!

niedziela, 22 kwietnia 2012

Rozdział 9

*Oczami Dominiki *
Wiadomość od Ani mnie zaskoczyła . Ona zawsze była taka rozsądna i rozważna . Nigdy nie piła czy paliła , a o braniu już nie wspomnę . Kiedyś zwierzyła mi się , że chce mieć dzieci , ale dopiero gdy skończy przy najmniej 20 lat , a teraz prawie 19 i jest w ciąży . Oczywiście cieszyło mnie to , że ona jest szczęśliwa i nie zamierzałam tego psuć . Miałam jej powiedzieć o Arku zaraz jak się spotkamy . Na razie nic jej nie powiem . Nikomu nie powiem . ... Siedziałam z Ania na balkonie i rozmawiałyśmy o dziecku .- Cieszę się - powiedziałam i przytuliłam Anie . Zobaczyłam jak na jej twarzy pojawił się smutek . - Czy coś się stało ?- spytałam . - Nie , znaczy tak - zaczęła niepewnie - , bo widzisz ja spotkałam na mieście Arka i - mówiła szybko . - Wiem - przerwałam jej - był tu wczoraj -. - Nie gniewaj się , ja chciałam ci powiedzieć , ale nie chciałam żebyś była smutna w twoje urodziny - zaczęła się tłumaczyć . - To kiedy zamierzałaś mi w ogóle o tym powiedzieć ? Pewnie nigdy ! Ja rozumiem , że chciałaś dla mnie dobrze ,ale ustaliłyśmy sobie chyba już coś ostatnim razem , gdy byłam z Mateuszem . Poza tym obiecałaś mi ! Co z ciebie za przyjaciółka !- wykrzyczałam i weszłam do środka . Chwyciłam moją torbę i ruszyłam w stronę schodów . - Dominika czekaj - wołała za mną Anka . Chciałam jak najszybciej  stamtąd wyjść . Gdy byłam na schodach potkłam się . Sturlikałam się z na sam dół i uderzyłam głową o kant szafki . Przez chwile nie mogłam złapać oddechu . Nie wiedziałam co się ze mną dzieje . Zemdlałam .

* Oczami Zayn`a*
Usłyszałem jakieś hałasy i krzyk Ani - dzwońcie na pogotowie ?- . Pobiegłem sprawdzić co się stało . Za mną biegła cała reszta . Widok był straszny . Ania pochylała się nad krwawiącym ciałem Dominiki . Szybko chwyciłem telefon i zadzwoniłem po pogotowie . Szybko powiedziałem to co wiedziałem , czyli prawie nic . 10 minut później usłyszeliśmy syreny karetki . Próbowałem odciągnąć Anie od Domi ,ale nie dało się . Ona ciągle powtarzała ,  że to jej wina .Ja wciąż nie wiedziałem, co się stało . Kątem oka zobaczyłem Harry`ego . Był cały blady i płakał  . Lou i Liam pocieszali go , a Niall poszedł otworzyć drzwi lekarzom .
5 MINUT PÓŹNIEJ
- Ktoś z was musi jechać z nią do szpitala - powiedział lekarz ,kiedy wsadziliśmy Dominikę do karetki . - Ja pojadę - powiedział Hazza . Był już o wiele mniej blady . Pomogliśmy mu wejść do karetki i zamknęliśmy drzwi . Poczekaliśmy jak auto wyjedzie z podjazdu i weszliśmy do środka . Ania wciąż mi mówiła , że to jej wina , a ja wciąż nic z tego nie rozumiałem . Siedliśmy wszyscy na sofie w pokoju . Nagle Anka wybuchła płaczem . Przytuliłem ją do siebie . - Co się tam zdarzyło ?- spytałem swojej dziewczyny . - Bo ona się dowiedziała o Arku , bo on był tutaj  . Pokłóciłyśmy się . Dominika wzięła torbę i wyszła z pokoju . Pobiegłam za nią i wtedy ona , ona ,ona się o coś potknęła i spadła ze schodów - opowiedziała .


W SZPITALU

*Oczami Harry`ego*
Czekałem przed salą , aż lekarze co kol wiek mi powiedzą o jej stanie zdrowia . Byłem taki zdenerwowany . Czekałem chyba z godzinę . ...- Co z nią ?- spytałem gdy doktor opuścił sale . - Jest dobrze , wszystko jest w normie - powiedział . Gdy to usłyszałem od razu się lepiej poczułem . - Ale - zaczął znowu lekarz- może nie pamiętać przez jeden , dwa dni ostatnich zdarzeń  -dokończył . - Potem wszystko wróci do normy?- spytałem jeszcze . - Tak - od powiedział doktor - jak chcesz ,możesz do niej wejść . Niedługo powinna się obudzić -. - Dobrze ,dziękuję - powiedziałem i poszłem do Dominiki . Siadłem na krześle obok i chwyciłem za rękę . Poczułem jak ściska moją dłoń . Spojrzałem na jej twarz . Podniosła lekko powieki .- Przepraszam - powiedziała i z powrotem zamknęła oczy . Maszyna obok niej wydała nagle długi , ciągnący się dźwięk  . Jej dłoń opadła bezwładnie w dół . - Nie zostawiaj mnie - powiedziałem . Zerwałem się z krzesła jak poparzony - Pomóżcie jej !. Natychmiastowo wpadli lekarze . Pielęgniarka poprosiła mnie o wyjście . ... Minęło może jakieś 10 minut , gdy poproszono mnie do środka . - Przykro mi - powiedział lekarz .




----------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hej ;** No to kolejny rozdział za nami . Mam nadzieje , że wam się podoba . Dziękuję za wszystkie komentarze i wejście . Zachęcam do wzięcia udziału w konkursie na http://lightinthedarkness100.blogspot.com/ ( szczegóły pod rozdziałem 2 na http://lightinthedarkness100.blogspot.com/ ) . Niedługo może będzie jakiś konkurs tutaj .Przepraszam za błędy i za to , że dodałam taki krótki rozdział , ale postaram się o to by następny był o wiele , wiele ,wiele dłuższy ;D. Do zobaczenia niebawem ;** .






6 komentarzy:

  1. Mam nadzieję, że jej nie uśmierciłaś...

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie chce nic sugerować ale przed publikacją przeglądaj jeszcze raz teksty, treść jest niezła, ale błędy ortograficzne typu: "potkłam" rażą i gorzej sie czyta. Ogólnie nieźle, tylko popracuj nad ortografią ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiem , że jest dość dużo błędów ale jak mam wene i pisze szybko to nie zwracam na to uwagi.nawet gdy staram się je poprawić nie wszystkie moge dostrzec . Postaram się to zmienić ;p dzięki za opinie;*

      Usuń
  3. Omg rzeczywiście dużo się działo ale chyba jej nie uśmiercisz;? jak chłopaki to przeżyją;p

    OdpowiedzUsuń