MyDreamOfOneDirection

Chciała bym zadedykować ten blog Ewie , która jako jedyna rozumie moje szaleństwo do 1D i do Harry`ego Styles . Chcę go także zadedykować wszystkim Directionerką i obserwującym moja stronę . Dziękuję za każde wyświetlenie tego bloga .
KOCHAM WAS ;**!!!

poniedziałek, 25 czerwca 2012

Zakończenie - smutne

*Oczami Niall`a *

Siedziałem na korytarzu szpitalnym . Nagle z windy wyszła Dominika , Ania i Zayn . Zdziwiłem się na ich widok .

- Co ty tutaj robisz ?- spytałem

- Przypomniałam sobie wszystko . Zobaczyłam informacje o wypadku Harry`ego i przyleciałam jak najszybciej mogłam . Gdzie jest Hazza ?- spytała

- Tam - powiedziałem i wskazałem na sale 134 .

Dominika odwróciła się na pięcie i już chciała iść , ale  znikąd pojawił się Lou .

- Idę z tobą - powiedział i poszli .

Ja zostałem . Nie chciałem patrzeć na białą twarz przyjaciela . Kiedy go widziałem , wyglądał jakby już go między nami nie było . Nie mogłem tego wytrzymać . Siedząc na korytarzu rozmyślałem nad tym co się stało . Coś mi mówiło , że to wszystko było winą Dominiki . Jakby nie ona , nie było by nas tutaj . Mogła już nie wracać . Z drugiej strony nie chciałem jej obwiniać .

 

*Oczami Dominiki*

Podeszłam do łoża szpitalnego . Twarz Harry`ego była spokojna , blada . Nie rozpoznawałam w nim tego samego chłopaka . Wesołego , uśmiechniętego i zabawnego . Teraz leży nieprzytomny i wygląda jak trup . ... Chwyciłam za jego zimną rękę .

- Jestem z tobą . Już nigdzie nie idę . - szepnęłam i położyłam głowę obok jego ramienia .

- Dominika ?- usłyszałam cichy i zachrypnięty głos Harry`ego . Podniósł lekko powieki . Zobaczyłam te piękne zielone oczy , które kiedyś pałały szczęściem , a teraz świetliki w jego oczach gasły.

- Tak jestem - powiedziałam .

Hazza wymusił się na uśmiech .

- Kocham cię - powiedział .

Przekręcił głowę i zamknął oczy . Rozległ się długi , przerażający dźwięk maszyny . Przez białe obskurne drzwi wpadli lekarze . Chciałam zostać przy nim , ale pielęgniarki kazały mi wyjść . Louis , o którym całkowicie zapomniałam , wyciągnął mnie na korytarz . ... Czekaliśmy z 30 minut kręcąc się w kółko .

- Co z nim ?- spytałam lekarza , gdy wyszedł z sali 134 .

- Przykro mi . Robiliśmy wszystko co w naszej mocy , ale nie udało się - powiedział

- Nie !! To nie możliwe - wykrzyczałam i wybiegłam ze szpitala .

Biegłam przez jakąś szosę . Deszcz padał i maskował moje łzy . Nie wiem jak , ale znalazłam się na przedmieściach jakiegoś miasta . Weszłam w pustą uliczkę . Szłam prosto przed siebie myśląc tylko o jednym . Zobaczyłam opuszczony budynek . Drzwi były zamurowane . Obeszłam dom na około i znalazłam dziurę w ścianie . Weszłam do środka . Był tam tylko drewniany stół i kłąb kabli zwisających z sufitu . Stanęłam na stole i zawiązałam kabel na szyi .

- Kocham cię !! - krzykłam i skoczyłam .

6 miesięcy później

*Oczami Zayn`a*

Nie sądziłem , że kiedyś tu wrócę . Ten sam szpital . Około 6 miesięcy temu , piętro wyżej zmarł mój przyjaciel . Zaraz potem zmarła jego dziewczyna . ... Czekałem przy Ani . Zaczęła ciężko oddychać .

-Kochanie chyba już czas - powiedziała .

Wyszłem i zawołałem lekarza . Kazał mi pozostać na zewnątrz . Siedząc na korytarzu przypomniało mi się zdarzenie sprzed pół roku . .... Czekałem dość długo . Byłem dobrych myśli . Zacząłem nawet modlić się do Boga Ani o pomoc dla niej . Sam modliłem się także do swojego . Nie wiedziałem co tak naprawdę się stanie . Wyobrażałem sobie naszą małą córeczkę . Jak biega i gawoży . Nasza mała Deni . Ania wybrała to imię . Teraz nie wyobrażam sobie życia bez niej . Nie wierzyłem , że po ostatnim rozstaniu z Perri jeszcze kogoś pokocham tak mocno ....

- Mamy dwie złe i jedną dobrą wiadomość . - powiedział lekarz - dobra jest taka , że dziecko żyje , a złe , że może nie przeżyć długo .

-Powiedział pan , że są dwie złe wiadomości . Jaka jest ta druga ? - pytałem .

- Ania nie przeżyła . To było bardzo trudne , ale nie zdążyliśmy jej uratować . Przyko nam .- zakończył .

- Doktorze , potrzebujemy pana . Z dzieckiem jest źle - zawołała pielęgniarka z sali .

Lekarz pobiegł do do niej . ... Oparłem się o ścianę i zsunąłem na ziemię . Nie , to nie jest prawda . Ona żyje . Chciałem się jej jutro oświadczyć . Wyjąłem pudełko z kieszeni i otworzyłem . W środku był mały srebrny pierścionek zaręczynowy . Łzy płynęły ciurkiem . Nawet nie wiem kiedy , ale chyba zasnąłem .

- Proszę pana , proszę pana - ktoś szturchał i mówił do mnie - jestem pielęgniarką . Wiem , że przeszedł pan dużo , lecz powinien pan wiedzieć . Ani dziewczyna , ani dziecko nie przeżyli . - powiedziała i poszła .

Wstałem i przez szybę zobaczyłem Anie . Zakrywali ją prześcieradłem .Wbiegłem do salki . Obok łóżka Any stało łóżeczko , a w nim nasza martwa córeczka Deni . Była maluśka jak kruszynka . .... Wjechałem na podjazd naszej rezydencji . Weszłem do pokoju i padłem Liam`owi w ramiona .

- Nie żyją . Obie - powiedziałem tylko i poszłem na górę .

Wyjąłem torbę spod biurka i zacząłem się pakować . Chciałem o tym wszystkim zapomnieć . Chłopaki na pewno zrozumieją , że chcę teraz być sam . ... Skończyłem upychać ciuchy do walizki i zeszłem na dół .

- Przyjaciele, słuchajcie . Ja muszę wyjechać . Nie mogę teraz tu zostać . Na razie odchodzę z zespołu . Proszę zrozumcie mnie .- powiedziałem .

- Pamiętaj , że w razie czego zawsze możesz na nas liczyć - powiedział Liam .

Pożegnałem się z chłopakami i wyszłem . Pojechałem do domu , który kupiłem w tajemnicy przed wszystkimi . To tam chciałem zamieszkać z Anią i to miejsce najbardziej chciałem zobaczyć .

*Oczami Liam`a *

Przez ostatni rok wiele się zmieniło. Prawie wszyscy odeszli . Ania i jej córeczka , a wraz z nimi Zayn . Dominika i Harry też już parę miesięcy temu .Paulina i Niall odeszli tydzień temu . Zginęli w wypadku samochodowym . ...Nie obchodzi mnie już co się stanie później . Pogodziłem się z tym , że niedługo wszyscy odejdą. Zespół się rozpada , i zresztą nie tylko on . Ewa zmieniła się , ja zresztą też . Prawie codziennie się kłócimy . Ostatnio o mało jej nie pobiłem . Nie wiem co się ze mną dzieje . Może brak mi sławy . Nikt się już nie interesuje Liam`em Paynem . Brakuje mi tego . ... Siedzieliśmy we czwórkę w pokoju . Panowała cisza . Najmniejszy szmer był jak wielki hałas .

- Posłuchajcie - powiedziała Karolina - muszę wrócić do Polski

- Co ? czemu ?- spytał smutny Louis

- Moja mama jest umierająca .Muszę do niej pojechać - powiedziała .

Po policzku spłynęła jej łza . Tommo przytulił ją.

- polecimy razem - powiedział .

Dwa dni później siedzieli już w samolocie . Wszyscy przeczuwaliśmy , że stanie się coś złego .

W DOMU

- Ewa ja już tak dłużej nie mogę -powiedziałem , przeskakując pilotem kanały na telewizorze.

- Ale czego nie możesz ?- spytała

- Żyć bez sławy - odpowiedziałem - jestem jeszcze bardziej nerwowy , boję się , że w końcu kiedyś wybuchnę i myślę , że ... - nie dokończyłem .

Zatrzymałem się na jakimś kanale z wiadomościami . Prezenterka powiedziała :

- Dziś doszło do wypadku samolotowego . Na pokładzie znajdowali się między innymi Louis Tommlinson i jego dziewczyna . Nikt nie przeżył . -

- Kończąc to co zacząłem mówić . Myślę , że najlepiej będzie jak się rozstaniemy .

Gdy to powiedziałem Ewa zerwała się z kanapy i pobiegła do pokoju . Nie obchodziło mnie co teraz zrobi . .. Leżałem na kanapie , kiedy wyszła trzaskając drzwiami .

.... Minęło już pięć lat . Nie udało mi się przywrócić mojej kariery . Pieniądze się skończyły . Postanowiłem pojechać na cmentarz do moich zmarłych przyjaciół . ...

Było zimno i wietrznie .Stałem nad grobem Harry`ego i Dominiki .Nagle podeszła do mnie jakaś dziewczyna . Stanęła i zaczęła się modlić .

- Przepraszam , ale czy pani w ogule ich znała ?- spytałem ją

- Tak , byli moimi przyjaciółmi - od powiedziała - A ty ?

- Byliśmy członkami zespołu - odpowiedziałem - jak masz na imię ?

- Jestem Ewa , a pan ?

- Ewa to na prawdę ty ?! To ja Liam

-Nie poznałam cię .

-Ja ciebie też . Może pójdziemy na kawę ?- spytałem

- przepraszam cię , ale czeka na mnie mój mąż z dziećmi . Przyjechałam tu , bo dzisiaj w Polsce jest Święto Zmarłych i odwiedzam wszystkich przyjaciół i rodzinę , a niestety jeszcze trochę zostało . Muszę już iść . - powiedziała i odeszła w stronę mężczyzny z dzieckiem . Uświadomiłem sobie teraz co straciłem . Może to ja bym był teraz jej mężem , a to by było nasze dziecko . Niestety już za późno żeby wszystko naprawić . Cieszę się , że chociaż ona jest szczęśliwa .... Zapaliłem znicz i położyłem na płycie . Postałem jeszcze chwilę i odeszłem .

Od autorki .

No to już chyba koniec . Dziękuję , że byliście tu i czytaliście tego bloga . Proszę jeszcze o udział w najnowszej , a zarazem ostatniej ankiecie . ŻEGNAJCIE !!!

 

                                                                                                        x Doma








4 komentarze:

  1. to jest takie smutne ;(
    Ja się popłakałam,
    Pamiętaj o szczęśliwym zakończeniu!!!
    Ps: Mam nadzieję, że będziesz jeszcze pisać, albo drugą część tego opowiadania albo jakieś inne nie ważne, ważne jest to żebyś coś jeszcze pisała ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pamiętam o szczęśliwym . już zaczęłam pisać . co do dalszego nie wiem jeszcze

      Usuń
  2. debilko kochana ...
    zabiłaś prawie wszystkich a ja ryczałam jak pojebana ;(
    Nie wiem czy wiesz ale będzie mi brakować twojego bloga ;(
    Nie wiem czy powinnam ale napiszę to ...
    Czekam na dalszą cześć .. o ile będzie.
    Kochałam, kocham i będę kochała ... twoja na zawsze Kaiss ;*


    Jeśli masz czas zapraszam do siebie
    http://please-leave-me-alone-and-quiet.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oooooo w dalszym ciągu rozważam kontynuacje bloga , ale nie wiem jeszcze . Dziękuję za twój komentarz ... twoja na zawsze Doma ;D ;***

      Usuń